Cold brew bez cukru, z bazylią i klitorią – brzmi dziwnie? Smakuje bosko
Lato to wcale nie koniec sezonu na herbaty. Wręcz przeciwnie. Wysokie temperatury to najlepszy moment, żeby zamiast kolejnej lemoniady z butelki, zaserwować sobie ziołowy napar o cudownym kolorze i jeszcze lepszym działaniu. Tak, można zaparzać zioła inaczej niż we wrzątku! Ba, można nawet nie parzyć ich wcale, tylko wymoczyć w zimnej wodzie i wrzucić do lodówki. Tak jak… bęc! Cool Ocean Tea od Brown House & Tea.
To jest herbata, która smakuje jak wakacje. Ma kolor turkusowej sukienki. To napar, który pachnie miętą i jaśminem, ale nie takim dusznym z perfumerii, tylko tym subtelnym, co zwiększa powierzchnię oddychania w upał. I który ma w sobie bazyliową niespodziankę – dla nosa, dla głowy, dla żołądka.

O tym, że to herbata ziołowa na zimno z witaminą C, można poczytać na etykiecie. Ale ja Ci powiem, że to też herbata, która poprawia humor. Bo jak tu się nie uśmiechnąć, kiedy w szklance robi się niebieskie? Wszystko to zasługa klitorii ternateńskiej, która barwi napar jak dziecięce farbki, tylko że bez chemii.
Cool Ocean Tea to nie tylko naturalna herbata mrożona bez cukru. To lekka, ziołowo-kwiatowa kompozycja z zieloną herbatą, miętą, bazylią, jaśminem i odrobiną stewii. Bez kofeiny, bez dodatku aromatów, za to z wysoką zawartością witaminy C. Idealna jako cold brew, zwłaszcza gdy nie masz czasu na rytuały, ale masz ochotę na coś zdrowego i… po prostu ładnego.
Czy wspomniałam, że można ją pić codziennie? Bo można. I warto.

Co kryje naturalna herbata na zimno Cool Ocean Tea?
Co znajdziesz w składzie?
- Liść zielonej herbaty (72,5%) – z certyfikowanej uprawy ekologicznej (PL-EKO-04)
- Kwiat klitorii ternateńskiej – naturalny barwnik o właściwościach antyoksydacyjnych
- Liść mięty pieprzowej – orzeźwiający dodatek wspierający trawienie
- Płatki kwiatu jaśminu (1%) – dla subtelnego, kwiatowego aromatu
- Liść bazylii słodkiej (3%) – działa relaksująco i odświeżająco

To niebanalna kompozycja, która zaskakuje na kilku frontach – wyglądem, zapachem, no i smakiem. Cool Ocean Tea to ciekawy blend zielonej herbaty i ziół, ale takich, które potrafią zrobić show bez potrzeby fajerwerków. Mięta orzeźwia, bazylia dodaje zadziorności, jaśmin wszystko wygładza. Klitoria? Zaraz o niej opowiemy, bo to osobny rozdział. Tu liczy się całość – zgrana, przemyślana, totalnie letnia.
Jak smakuje Cool Ocean Tea?
Gdyby lato miało swój smak, to byłby właśnie taki. Chłodny, miękki, lekko ziołowy – ale nie jak domowa mięta w niedzielnym kompotku, tylko jak dobrze przemyślana kompozycja, która wie, co robi. Tu wszystko ma swoje miejsce. Najpierw czujesz świeży powiew mięty pieprzowej, który nie dominuje, tylko uprzedza, że będzie lekko i rześko. Potem nadciąga jaśmin – niebanalny, nieperfumowany, a raczej naturalnie łagodny. I wtedy pojawia się bazylia. Słodka, ziemista, lekko anyżowa – ale subtelnie. Nie wali po głowie jak pesto, tylko dotyka języka z czułością.

Moja rada
Jeśli nie masz lodu, wrzuć do naparu kilka zamrożonych winogron – nie rozwodnią napoju, a zrobią efekt wow.
Ten lekko ziołowy profil nie ma nic wspólnego z nudą. Jest tu delikatna goryczka zielonej herbaty, która robi tło – nie wybrzmiewa w pierwszym rzędzie, ale sprawia, że wszystko smakuje „poważniej”. To nie słodka woda z kwiatem. To herbatka z charakterem – lekka, ale z pazurem. Taka, która cię nie osłodzi, tylko odświeży – bez cukru, ale z historią.
Klitoria ternateńska – kwiat, który robi kolor i robotę
Z klitorią nie ma żartów. Brzmi egzotycznie, wygląda zjawiskowo i działa jak naturalny barwnik z efektem „wow”. To właśnie jej zawdzięczamy ten błękitno-turkusowy kolor, który sprawia, że Cool Ocean Tea wygląda jak napój dla elfów albo bardzo stylowych syren.

Ale klitoria (Clitoria ternatea L., jeśli ktoś lubi łacinę) to nie tylko ładne płatki. W Azji Południowo-Wschodniej dodaje się ją do ryżu, deserów, drinków i… medytacji. Serio – bo poza tym, że barwi napar jak marzenie, to jeszcze zawiera silne antyoksydanty, które pomagają walczyć z wolnymi rodnikami, wspierają regenerację komórek i poprawiają nastrój. Taka niebieska tarcza w filiżance.
Brown House & Tea
Turkusowa herbata na zimno cold brew - Cool Ocean Tea
zielona z klitorią ternateńską - 49 g
24.50zł
Nie musisz znać jej historii ani uczyć się wymawiać nazwy. Wystarczy, że zaparzysz – a ona zrobi resztę.
Ciekawostka
W Tajlandii pije się napar z klitorii z kilkoma kroplami soku z limonki. Zmienia wtedy kolor z niebieskiego na fioletowy. Magia? Chemia roślin. I totalna przyjemność z picia.

Jak pić Cool Ocean Tea? Przepisy i pomysły na letnie wariacje
Cold brew z cytryną i bazylią
- 3,5 g herbaty zalej 100 ml wody o temp. 70°C
- Parz przez 2 minuty
- Odcedź i dolej 200 ml zimnej wody
- Dodaj 2 plasterki cytryny i 2 listki świeżej bazylii
- Schłódź w lodówce lub podaj z kostkami lodu
Letni mocktail z borówkami i miętą
- Przygotuj cold brew jak wyżej
- Przelej do szklanki z lodem
- Dodaj garść świeżych borówek
- Wrzuć kilka listków mięty
- Dla musującego efektu – dolej wodę gazowaną
Wersja z miodem i limonką
- Zaparz 3,5 g herbaty w 200 ml wody o temp. 70°C
- Parz przez 2 minuty
- Odcedź i dodaj 1 łyżeczkę miodu
- Wrzuć plasterek limonki
- Schłódź i podaj z lodem
Cool Ocean na wynos
- Zaparz 3,5 g herbaty w 100 ml wody o temp. 70°C
- Parz przez 2 minuty, odcedź
- Dolej 200 ml zimnej wody
- Przelej do butelki lub termosu
- Dodaj kilka kostek lodu i zabierz ze sobą

Moja rada
Cool Ocean Tea to napar raczej dla starszaków – nie zawiera co prawda kofeiny, ale jego ziołowy skład jest dość intensywny i nie każdemu maluchowi podejdzie. Dla dzieci (szczególnie młodszych) lepiej sprawdzą się łagodne maceraty ziołowe, które można przygotować na zimno – zioła zalane chłodną wodą i odstawione na kilka godzin do lodówki. Świetnie sprawdzają się do tego niektóre mieszanki z Dworzyska. Szczególnie polecam „Na zdrowie” oraz „Odpocznij chwilę” – mają prosty, bezpieczny skład odpowiedni dla dzieci, kobiet w ciąży i seniorów.
Na koniec – coś więcej niż herbata
Cool Ocean Tea to nie tylko napar. To antidotum na przesyt – cukru, plastiku, hałasu i bylejakości. To sposób, by zatrzymać się na chwilę, spojrzeć przez turkus w szklance i pomyśleć, że może życie jednak smakuje lepiej, gdy nie jest przesłodzone. To herbata dla tych, którzy chcą czegoś lekkiego, ale z treścią. Dla tych, co lubią ładne rzeczy, ale nie dają się zwieść pustym opakowaniom. Dla tych, którzy czytają Iłłakowiczównę w tramwaju i wiedzą, że „herbata na zimno” nie musi być ani nudna, ani w plastikowej butelce. I może właśnie dlatego nie nazwiesz jej już zwyczajnie „napojem”. Tylko chwilą dla siebie. Płynnym poematem. Albo koktajlem syreny, która nie tylko pięknie śpiewa, ale jeszcze głosuje mądrze, segreguje odpady i ma własny kompostownik na balkonie.

